Anna Powierza

Anna Powierza od kilku lat mierzy się z samotnym macierzyństwem. Przed naszą kamerą skomentowała medialny szum, który rozpętał się wokół Mai Hyży i jej byłego męża Grzegorza, którzy nie mogą dogadać się w kwestiach opieki nad synami. Mocne słowa aktorki.

Anna Powierza po rozstaniu z partnerem, sama wychowuje swoją córkę Hanię. Dziewczynka przyszła na świat w 2014 roku i jest oczkiem w głowie swojej mamy. Aktorka od lat mierzy się z samotnym macierzyństwem i wspaniale łączy to z zawodową karierą. Widzowie od 1997 roku mogą ją oglądać w serialu Klan, gdzie wciela się w postać zaradnej Czesi. W życiu prywatnym tak samo świetnie daje sobie radę z opieką nad dzieckiem i zawodowymi zobowiązaniami. O jej relacji z ojcem córeczki wiadomo naprawdę niewiele, ponieważ sprawy prywatne od show-biznesu oddzieliła grubą kreską.

Po rozwodzie z Grzegorzem Hyży jego była żona wychowuje synów, którzy są owocem tego związku. Maja kilka tygodni temu ujawniła, jak wyglądają jej kontakty z wokalistą. Okazało się, że nie mogą oni dojść do porozumienia i nie dogadują się w kwestiach opieki nad dziećmi.

Anna Powierza skomentowała konflikt pomiędzy Grzegorzem Hyży a Mają Hyży

Maja Hyży i Grzegorz Hyży kilka lat temu pojawili się razem w programie X-Factor. Młodzi małżonkowie wspólnie wychowywali bliźniaków i zaczynali swoje muzyczne kariery. Ich związek nie przetrwał próby czasu i tuż po zakończeniu show związek się rozpadł. Od kilku tygodni po szczerej publikacji Mai wiadomo, że nie dogaduje się ona z byłym mężem. W social mediach przez jakiś czas trwała pomiędzy nimi słowna przepychanka. Ich wzajemne pretensje miały swój finał w sądzie.

W miniony weekend odbył się Xiaomi Kite Cup driven by Land Rover, na którym pojawiła się także Anna Powierza. Aktorka, która sama jest po rozstaniu, postanowiła skomentować sytuację, którą od pewnego czasu obserwujemy w mediach. Dotyczy ona relacji i medialnej wojny pomiędzy Mają Hyży, a jej byłym mężem Grzegorzem:

Ja ich podziwiam. Bo według mnie trzeba naprawdę dużej odwagi, żeby wprost tak opowiadać o swoich rzeczach, tym bardziej, że wiem, że raz mamy się do siebie na noże i nie możemy na siebie patrzeć, ale za jakiś czas sytuacja robi się łagodniejsza i możemy na siebie liczyć zwłaszcza mając wspólne dzieci. Tutaj takie rzeczy, jak jakieś wywiady czy przykre słowa, które nie padają tylko w czterech ścianach to zostają. I mogą ranić za miesiąc, mogą ranić za 10 lat.

Zdaniem Ani, ta sytuacja najbardziej może zranić dzieci Mai i Grzegorza:

Mało tego – mogą ranić nasze dzieci, w momencie, kiedy te dzieci będą dorastać. I trochę nie byłoby im fajnie być naocznymi świadkami tej kłótni między rodzicami. Aczkolwiek z drugiej strony pewnie czasami emocje są tak wielkie i tak silne, że nie można się powtrzymać.

Jakie jest wasze zdanie na ten temat?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj